Pewnie niektórzy wiedzą, że od jakiegoś czasu mieszkam w Anglii. Dzięki temu mam możliwość odwiedzać tutejsze księgarnie, które bardzo, ale to bardzo stawiają na zachęcanie najmłodszych czytelników do odwiedzin. 

Postanowiłam więc co jakiś czas dzielić się książkami w języku angielskim, które prędzej czy później, pewnie pojawią się na polskim rynku. Mam nadzieję, że prędzej. 

Obserwując grupę Aktywne Czytanie na FB mam możliwość obserwować też nastroje i oczekiwania rodziców. Dokładając do tego moją (zupełnie subiektywną) miłość do książek dla dzieci i możliwość obserwowania zagranicznego rynku, powstał na blogu dział z tytułami, które chciałabym móc kiedyś promować w odsłonach polskich.

We’re Going on an Elf Chase

Tym razem bardzo świąteczny klimat, piękne ilustracje, dużo śniegu i okienka. Książka dedykowana już dziesięciomiesięcznym dzieciom. Jednak nie jest kartonowa, ale kartki ma sztywne, dość wytrzymałe. Moim zdaniem najbardziej uraduje dzieci do trzeciego roku życia.

Okienka

Poznajemy tu rodzinkę królików. Dokładnie czteroosobową rodzinkę, która wybiera się na spacer do lasu żeby znaleźć elfy. Elfy kryją się w najróżniejszych miejscach, właśnie tych z okienkami, a króliki mają zamiar znaleźć je wszystkie. To tak zabawa w chowanego.

Ale nie każde okienko to trafienie w elfa, bo czasem znajduje się tam inna świąteczna niespodzianka np. cukrowa laska.

Klimat

Bardzo, bardzo klimatyczne ilustracje. Akurat trafiają w moje upodobania. Jest tu dużo śniegu, są pastelowe barwy, całość tworzy jakby miękki, puszysty krajobraz i czytając ma się wrażenie, że z tymi królikami przedzieramy się przez śnieg. Im dłużej biegniemy tym robi się ciemniej, choć to bardzo subtelnie pokazano, nie zapada noc, ale uważny czytelnik zauważy zapalone lampy. Jak to w zimie.

Rodzina

Ten spacer jest też miły dzięki rytmowi tekstu, bardzo płynnie niosącego dalej i dalej w tych poszukiwaniach. Tekst zachęca, zagrzewa do działania, szukania, zgadywania. Ta jedna zwrotka powtarza się ciągle, co tylko dowodzi, że autorka widziała co robi pisząc dla najmłodszych.

Tak najlepiej skupić uwagę dzieci przy czytaniu – powtarzając słowa w rytmie. Dla takiego malucha o wiele ważniejsze niż słowa są ilustracje i atrakcje (okienka).
 

I ten bieg, ciągły bieg. Nie mam wątpliwości, że 1,5 roczniaki i dwulatki polubią taki spacer w biegu. To zrozumiałe, a o potrzebach tego wieku pisałam sporo na blogu:

Cała prawda o dwulatku. Jesteś pewna, że chcesz ją poznać?

Przy okazji poszukiwania elfów, nasza rodzinka obserwuje zimową przyrodę. Spotykają pingwiny, sikorki, polarnego niedźwiedzia lepią bałwana i bawią się w zimowe zabawy na powietrzu. Spędza wspólnie czas i to wielka siła tej opowiastki – rodzinny, radosny czas, niekoniecznie w galerii handlowej. Na powietrzu. 

Zabawa

Cały ten spacer w biegu, prowadzi nas (wraz z bohaterami) na Biegun Północny, wprost do warsztatu Mikołaja, gdzie – wiadomo – czekają sanie wypełnione prezentami. 

I do snu

Jestem pewna, że ten tytuł kochają czytać angielskie maluchy snem. Na końcu wszystkie króliki kładą się do łóżek. Po tym biegu, zimie, wrażeniach, radości, zabawie! Smacznie zasypiają, ale to nie koniec niespodzianek. Przecież Mikołaj nie próżnuje tej nocy…

Zimowa opowiastka

Z takich naszych „rodzimych potrzeb” (że się tak wyrażę) podoba mi się, że tak naprawdę nie ma w tej książce Mikołaja na żadnym obrazku. Są tylko pomocne elfy i te króliki, czyli zimowa zabawa w chowanego. To znaczy, że można z dzieckiem czytać ją przed naszymi mikołajkami 6 grudnia i będzie wiele radości o poranku, kiedy Mikołaj zostawi wreszcie prezenty. 

Bardzo często rodzice szukają świątecznej książki, w której mikołaj jest gdzieś tłem, ale nie pojawia się wyłącznie 25 grudnia. Większość książek tak to właśnie opisuje. Ta niczego nie precyzuje. Można ją też oczywiście czytać o każdej innej przedświątecznej porze… zupełnie przypadkiem ucząc się liczyć do dziesięciu, bo tych schowanych elfów jest właśnie dziesięć. 

Na sam koniec wspomnę tylko, że jest więcej niż jedna część przygód tej rodzinki. Jest też taka, w której króliki szukają pisanek. Tak tylko mówię… do wiosny jeszcze sporo czasu i nie wszędzie plany wydawnicze są zapięte na ostatni guzik. 😉 

Autorka Martha Mumford
Ilustrator Laura Hughes
Wydawnictwo  Bloomsbury
Spodoba się dzieciom 1-3 lata (i odrobinę młodszym też!).

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz mnóstwo książek, kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy też mogą Cię zainteresować:

Data recenzji
Nazwa produktu
Anna Jankowska
Ocena
51star1star1star1star1star